DJI usuwa geofencing w 2025 – koniec stref zakazu lotów

DJI usuwa geofencing na całym świecie – koniec stref zakazu lotów

DJI wprowadza największą zmianę w systemie przestrzeni powietrznej od ponad dekady. Od listopada 2025 roku chiński producent dronów znosi geofencing na całym świecie, przekazując pełną kontrolę nad miejscem lotu w ręce pilotów. To decyzja, która zmieni oblicze lotnictwa bezzałogowego na zawsze.

Rewolucyjna zmiana w systemie GEO

Począwszy od 17 listopada 2025 roku, DJI usuwa geofencing rozpoczynając aktualizację swoich dronów nowym systemem GEO, który fundamentalnie zmienia sposób zarządzania przestrzenią powietrzną. Do początku 2026 roku zniknie znane wszystkim pilotom narzędzie GEO Unlock Request, które dotychczas wymagało czasochłonnego procesu odblokowywania stref zakazu lotów.

Największa zmiana jest prosta do zrozumienia – gdy DJI usuwa geofencing, wszystkie pozostałe strefy zakazu lotów (No Fly Zones) są konwertowane w Enhanced Warning Zones, czyli strefy wzmocnionych ostrzeżeń. Ostrzeżenia pozostają, ale twarde blokady startu znikają. Teraz to pilot podejmuje ostateczną decyzję, czy wystartować, czy nie.

DJI usuwa geofencing w 2025
Foto: DJI Enterprise

Koniec z oczekiwaniem na kody odblokowania

Dla pilotów, hobbystów, zespołów ratunkowych i operatorów komercyjnych ta zmiana to znacznie więcej niż zwykła aktualizacja firmware’u. To całkowita zmiana sposobu planowania misji i przesunięcie odpowiedzialności z momentem, gdy dron opuszcza ziemię.

Nie ma już błagania o kody odblokowujące. Nie ma czekania. Nie ma krzyków na aplikację podczas gdy ktoś na placu budowy pyta, dlaczego dron wciąż stoi na ziemi. DJI już wypuściło ten system w Unii Europejskiej w 2024 roku bez większych problemów, co pokazuje, że decyzja o tym, by DJI usuwa geofencing jest dobrze przemyślana i przetestowana.

Podobnie jak w przypadku niedawno zapowiadanego DJI Flip, firma stawia na większą swobodę użytkowników przy jednoczesnym zachowaniu podstawowych zabezpieczeń.

Dlaczego DJI rezygnuje z geofencingu?

Gdy DJI wprowadziło geofencing w 2013 roku, wypełniło poważną lukę w bezpieczeństwie. Przepisy dotyczące dronów były świeże, piloci wciąż się uczyli, a wielu nigdy nie słyszało o strefach ograniczonego dostępu. Niektórzy testowali osobiste teorie w stylu „jeśli lecę nisko, może lotnisko nie zauważy”. DJI wkroczyło, aby trzymać drony z dala od wrażliwych miejsc.

Lata później władze mają silniejsze systemy. Remote ID jest wszędzie, cyfrowe mapy są lepsze, zatwierdzenia LAANC przychodzą w sekundach, a przepisy lotnicze są jaśniejsze w większości regionów. System geofencingu DJI zaczął blokować loty, które były już zatwierdzone przez regulatorów.

Zespoły ratunkowe czekały. Ekipy energetyczne czekały. Komercyjni piloci wysyłali wiadomości w stylu „mam legalne zezwolenie, ale mój dron mówi nie”. Nowy system usuwa te punkty tarcia. Jeśli regulatorzy mówią tak, DJI nie powie nie. Ta filozofia widoczna jest także w najnowszych modelach, takich jak DJI Mini 5 Pro, gdzie producent daje użytkownikom więcej możliwości technicznych.

Nowa rzeczywistość przestrzeni powietrznej

Koniec geofencingu dodaje wolności pilotom i stresu władzom bezpieczeństwa. Obciążenie pracą rośnie. Systemy wykrywania muszą się poprawić. Inwestycje w narzędzia przeciwdronowe rosną.

Geofencing nigdy nie był idealny, ale zatrzymywał wiele złych decyzji. Teraz te decyzje nie są już blokowane – są tylko podświetlone jasnym ostrzeżeniem, które piloci mogą oddalić szybciej niż większość ludzi odrzuca wyskakujące okienko z cookies.

Zespoły bezpieczeństwa stają teraz przed trudniejszym zadaniem. Złośliwi piloci mają mniej barier. Ciekawscy piloci mogą wpaść w kłopoty. A małe drony poniżej 250 gramów, takie jak popularne modele z serii DJI Neo, pozostają trudne do śledzenia.

Co to oznacza dla polskich pilotów?

Dla polskich operatorów dronów DJI ta zmiana oznacza większą elastyczność, ale też większą odpowiedzialność. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej nadal wymaga przestrzegania krajowych przepisów dotyczących lotów w strefach kontrolowanych, więc ostrzeżenia DJI powinny być traktowane bardzo poważnie.

Warto pamiętać, że zniesienie technicznych blokad nie oznacza zniesienia przepisów. Lot w niedozwolonych miejscach wciąż może skutkować karami finansowymi i prawną odpowiedzialnością. System Remote ID w Polsce działa coraz lepiej, a władze mają coraz skuteczniejsze narzędzia do wykrywania nielegalnych lotów.

Fakt, że DJI usuwa geofencing globalnie, nie zmienia polskich regulacji dotyczących rejestracji dronów czy wymagań dotyczących ubezpieczenia OC. Piloci muszą być jeszcze bardziej świadomi swojej odpowiedzialności.

Odpowiedzialność po stronie pilota

Ta zmiana pasuje do globalnej filozofii, którą podążają regulatorzy: producenci prowadzą, piloci działają, władze egzekwują. DJI nie porzuca bezpieczeństwa – przekazuje klucze ludziom, którzy latają.

Odpowiedzialni piloci zyskują wolność i płynniejsze przepływy pracy. Nieodpowiedzialni piloci tracą swoją ostatnią dobrą wymówkę. Zespoły bezpieczeństwa dostają nowe bóle głowy. A reszta z nas dostaje miejsce w pierwszym rzędzie na nowy rozdział w lotnictwie dronowym.

Reakcje rynku i branży

Decyzja, że DJI usuwa geofencing, wywołała mieszane reakcje na całym świecie. Podczas gdy w Unii Europejskiej system został wdrożony stosunkowo spokojnie, Stany Zjednoczone zareagowały głośniej. Niektórzy piloci świętowali, inni wpadli w panikę. Kilku twierdziło, że DJI odwetowo reaguje na rozmowy o zakazie sprzedaży chińskich dronów w USA.

DJI kategorycznie zaprzeczył tym spekulacjom, twierdząc, że aktualizacja była planowana na długo przed jakimikolwiek dyskusjami o zakazach. Teraz globalne wdrożenie potwierdza, że było to prawdą. Zmiana ta dotyczy wszystkich rynków jednakowo, od Azji przez Europę po obie Ameryki.

Podsumowanie

Usunięcie geofencingu przez DJI to najbardziej dramatyczna zmiana wprowadzona przez firmę od lat. System Enhanced Warning Zones daje pilotom większą kontrolę, ale jednocześnie nakłada na nich pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo lotów.

Dla polskich użytkowników dronów DJI oznacza to koniec frustrujących blokad podczas legalnych operacji, ale też większą potrzebę znajomości lokalnych przepisów i świadomego podejścia do planowania misji. To, że DJI usuwa geofencing na poziomie globalnym, pokazuje zaufanie producenta do dojrzałości społeczności pilotów oraz skuteczności systemów regulacyjnych poszczególnych krajów.

Świat obserwuje, jak ta zmiana się sprawdzi – miejmy nadzieję, że większa wolność nie przełoży się na większą liczbę incydentów, a piloci udowodnią, że odpowiedzialność i profesjonalizm są dla nich priorytetem.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *